"Opowieści wigilijne" - Andrzej Jagodziński Trio - fragment opowiadania - Studio Realizacji Myśli Twórczych

Przejdź do treści

Menu główne:

OPOWIEŚCI WIGILIJNE
CHRISTMAS CAROLS
"Cicha noc"
"Silent Night"
Szarzało.
Tomek patrzył posępnie znad kierownicy. Wysłużona honda brnęła przez coraz bardziej bezludny pejzaż, niechętnie połykając kolejne kilometry ciemnej szosy. Śnieżne zaspy wzdłuż drogi jaśniały jak na obrazku.
- Zima Muminków, szlag by to…
Od wyjazdu z Warszawy minęły dobre dwie godziny, a on wciąż tłukł się drogą na Ostródę przy akompaniamencie radosnych wigilijnych dzwoneczków dobiegających z radiowych głośników. Pokrzepiał się jedną myślą: „Napalę w kominku, otworzę tę zacną butelczynę myszówki…”.
Na razie spiker skończył egzaltowaną i nader ekumeniczną gawędę o wspólnym stole oraz magicznym wieczorze pojednania i wybaczania, a z głośników, jakże by inaczej, popłynęło: „Cicha noc, święta noc, pokój niesie ludziom wszem”. Pokój, spokój, wybaczenie. Jasne. Tomek zacisnął zęby. Do siedliska zostało jeszcze jakieś pół godziny drogi.
***
Pierwszą wigilię po odejściu Mai spędził u przyjaciół.
- Stary, żadnych wymówek. Wiem, że nie lubisz nadęcia, więc po prostu wpadaj, czekamy z kolacją.
Powinien był docenić ten gest. Starali się. Próbowali ignorować jego nieustającego focha na świat, jego wieczne pretensje do Mai, że tak go załatwiła.
Zostawiła.
A – tak, teraz dopiero widać to z całą jaskrawością – odeszła tuż przed świętami, które zawsze na przekór obowiązującym aktualnie modom spędzali wspólnie, przy stole z rodziną. To ona wprowadziła go w świat dwunastu potraw, białego obrusa z siankiem i Pasterki. To ona uparła się na tę całą celebrę, która z czasem weszła mu w krew. Nawet sadzenie świerczków pod oknem mazurskiej chatki było jej pomysłem. Konsekwentnie, punkt po punkcie, wcielała w życie swoją ideę domu, rodziny, całego tego ciepełka, w którym, owszem, w końcu z ulgą się zatopił. A potem, po tych paru latach, kiedy wyglądało na to, że na dobre umościli się w swoim wspólnym życiu, że chyba znalazł to, czego naprawdę szukał… nagle znikła. A przecież nic nie wskazywało z początku, że tak to się skończy.
[...]
It was getting dark.
Tomek was staring gloomily over the steering wheel. His well used Honda ploughed through increasingly deserted landscape, reluctantly swallowing kilometers of  the dark highway. Snow banks lining the road glowed like in the picture .
-  The winter of the Moomins, darn it...
It has been two hours since he left Warsaw, he was still rambling along the road to Ostroda accompanied by a cheerful sound of jingle bells pouring out of  car speakers. He was consoling himself with the thought that very soon he’d be able to get the fire going and open a bottle of good whiskey.
The announcer has just finished his rather exalted and overly ecumenical ramble about a Christmas Eve supper, a magical evening of reconciliation and forgiveness, followed by what else but “Silent night, holy night, all is calm, all is bright...”.  Peace, peace and forgiveness. Sure. Tomek has clenched his teeth. He still had about two and a half hours of driving.
***
The first Christmas Eve after Maya had left he spent with his friends.
- No excuses, man. We know you are not into making a big deal out of it so just pop in, we’ll be waiting with supper.
He should’ve appreciated the gesture. They made an effort.  They  tried  to ignore his ongoing  disappointment with the world, his constant grudges against Maya for messing him up.
She has left him.
And only now, could he see with full clarity, she left just before Christmas which, against all current trends, they have been always spending with the family. She was the one who led him into this world of 12 Christmas dishes, table covered with hay and white tablecloth and Christmas midnight mass. She was the one who insisted on following all those traditions and with time – it all got into his blood. Even planting little trees by the windows of his Mazurian cottage was her idea too. Diligently, step by step, she has been implementing her idea of  home, family and all that cozy warmth in which he finally allowed himself to immerse. And then, after a few years when it seemed that they had nicely settled in their life together, when he felt he had finally found what he had been really looking for – she suddenly disappeared. And yet nothing had ever indicated that this was going to end like this. [...]
tłum.: Ewa Chwiałkowska
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego